top of page

Blog


MONDAY DELIGHT, czyli życie w zachwycie: świeżo wyprane miasto.
W lewym dolnym rogu kadru, który wyznaczały szare wieżowce, kłębiły się jeszcze szaro-granatowe chmury. Ociekały wodą, jak świeżo wyjęte z miski sztywne pranie, ale na wprost mnie niebo było już całkiem błękitne. Wiał wiatr i nie był to wcale ciepły wiosenny wietrzyk, ale i nie obłąkańczy wiatr o zimnych, skostniałych dłoniach, który jak głupi okłada palcami po policzkach, gdy stoi się na światłach na Puławskiej. Był to wiatr umiarkowanie silny, mało natrętny i w temperaturze
19 mar


Życie w zachwycie: faktury.
Kiedy moja dłoń dotyka skórzastego i zamszowego liścia szałwii. Przykładam go do ust i gładzę ich powierzchnię małymi, szorstkimi włoskami. Przypominają fakturę skóry na karku. Pękata kolba kukurydzy, twarda pod palcami, a jednocześnie mogę wyczuć zaokrąglenie każdego ziarenka. Gdy czeszę ją paznokciami, przypomina mi się wracanie ze szkoły do domu, kiedy kijem obijało się szczeble
5 lut 2024


Życie w zachwycie: cztery pory roku.
Wystawiłyśmy nosy zza zaparkowanego auta. Najpierw nieśmiało, a potem już całe głowy. Ja, z moją ludzką grzywką i ona, z czekoladową truflą psiego nosa. Kilka chłodnych kropli spadło nam na ciała. Nic nie jechało, zatem przeszłyśmy na drugą stronę. Ona powąchała rozjechanego kasztana, a ja czubkiem
3 paź 2022
bottom of page
