Uważne jedzenie jest bardzo nudne. I chyba właśnie dlatego działa.
- 10 cze
- 5 minut(y) czytania
Uważne jedzenie a trawienie – dlaczego to takie trudne?

Uważne jedzenie jest… bardzo nudne (i to jest ważna część procesu)
Stworzyłam prosty, fizjologiczny program, który w 10 krokach wspiera trawienie, zmniejsza dyskomfort w brzuchu i pomaga odbudować relację z jedzeniem.
Ale zanim o programie, chcę powiedzieć coś niewygodnego: w pierwszych dniach Resetu Trawienia uczestnicy czuli opór i to wcale nie dlatego, że coś nie działało, albo robili coś źle, a właśnie dlatego, że w końcu zaczynali jeść naprawdę świadomie.
Z czego wynikał opór? Z tego powodu, że uważne jedzenie jest… bardzo nudne.
Naprawdę.
I większość z nas od tej nudy ucieka, ale bez tego kroku nie pójdziemy dalej. Dlatego pierwsze 3 kroki Resetu Trawienia nie zaczynają się od „co jeść”, tylko od tego, jak w ogóle wejść w stan, w którym ciało może trawić. Przypominam, że żołądek i jelita nie mają zębów. Nie mogą przeżuwać za nas. Jeśli my jesteśmy w napięciu one też są w napięciu. Jeśli my jesteśmy rozproszone, one też pracują w chaosie.
Dlaczego tak trudno jeść uważnie?
W moim rodzinnym domu panowały zasady dookoła posiłków. Nikt nie je w swoim pokoju. Nie jada się przed komputerem, ani telewizorem. Siadamy razem, jemy na siedząco, przy kuchennym stole. Bez telewizora, nie w biegu, no i oczywiście "zamknij usta jak jesz". To było bardzo wspierające środowisko.
Jak jednak utrzymać podobne zasady, kiedy je się w barze, w przerwie na lunch w firmowej stołówce (albo, co gorsza przed kompem) lub samotnie w domu? Nasze mózgi przyzwyczajone do nieustannej stymulacji w połowie posiłku znudzone odpływają. Pragną powrotu do starego - scrollowania, przełączania zakładek, słuchania czegoś „w tle”, czytania podczas jedzenia, oglądania serialu, sprawdzania powiadomień między jednym a drugim kęsem.
A potem nagle siadasz do posiłku i okazuje się, że jest cicho, nic się nie dzieje, masz tylko talerz i własne myśli. Dla wielu osób to jest niekomfortowe.
Czasem pierwszy raz od lat zostają same ze sobą bez bodźców.
Jeden z uczestników Resetu Trawienia napisał ostatnio na grupie:
„Siedzę i staram się dokładnie przeżuć posiłek. Żuję, żuję, żuję… i o ile do 50% kanapki czy bowla jeszcze się koncentruję, to potem następuje pstryk — rozproszenie. Zapominam o całym procesie.”
Myślę, że ogrom ludzi ma dokładnie tak samo. Ja tak mam. W kursowej grupie przygotowałam sposoby na powrót do uważności i chcę się podzielić nimmi również z Tobą.
Uważne jedzenie a układ nerwowy
Nie lubię myślenia o diecie w kontekście dyscypliny, zwykle im większy nacisk, tym większy opór (o tym, jak zmienić nawyki bez niepotrzebnego napięcia napisałam ten tekst). Często problem polega na tym, że układ nerwowy jest tak przyzwyczajony do ciągłego pobudzenia, że zwykłe siedzenie przy posiłku wydaje się nieznośnie monotonne. Dlatego zamiast próbować utrzymać pełną koncentrację przez całe 20 minut jedzenia, dużo bardziej lubię pracować z mózgiem trochę… bokiem. Nie walczyć z nim. Nie zmuszać go. Dawać mu małe zadania. Oto, co odpisałam uczestnikowi programu:

Zmień zadanie mentalne
Uważność typu „czuję każdy kęs” jest trudna do utrzymania długo, mózg się nudzi. Dajmy mu nowe zadanie. Poproś umysł o raportowanie
„czy to jeszcze smakuje tak samo jak na początku?”
„czy jestem już w 60% czy 80% syty?”
To daje mózgowi coś do zrobienia, ale nadal w obrębie posiłku.
-> ja zauważyłam, że kiedy skupiam się na jedzeniu, szybciej zauważam, że jem już trochę na siłę, bo jest na talerzu, a niekoniecznie dlatego, że nadal jestem mocno głodna.
Skróć idealną uważność
Nie musisz być uważny przez cały posiłek.
Spróbuj struktury:
pierwsze 5–6 kęsów: pełna obecność
reszta: „miękka obecność” (czyli trochę tu, trochę tam)
To jest dużo bardziej realistyczne dla układu nerwowego plus pierwsze momenty są ważne, bo: chcemy przełączyć się w tryb trawienia, a nie czuwania. Chcemy, żeby ciało zobaczyło, powąchało, poczuło, co będzie jedzone. Chcemy tej informacji ZANIM jedzenie trafi do ust. Ostatnie 20 kęsów nie jest aż tak istotne.
-> to rozwiązanie wybieram najczęściej i przychodzi mi najłatwiej. Staram się robić 20% tego, co najważniejsze bez próby robienia w 100% dobrze (ale docelowo nadal nie chcę sięgać po telefon podczas jedzenia - chcę wejść w tryb trawienia i w nim POZOSTAĆ).
Wprowadź „checkpoint” w połowie
Zamiast liczyć, że utrzymasz uwagę przez cały posiłek zrób przerwę.
W połowie:
odkładasz sztućce
bierzesz 1–2 spokojne oddechy
zadajesz sobie pytanie: czy ja jeszcze jestem głodna/y?
-> tu bonusem jest nieprzejadanie się. Próbujesz wybadać czy to krótki attention span czy raczej już się najadłeś i w sumie ciśniesz, bo jeszcze jest coś w tej misce.
I ostatnia, bardziej mindfullnesowa propozycja:
Podziel posiłek na dwa różne doświadczenia
Skoro druga połowa jest trudniejsza, spraw, żeby była inna.
pierwsza połowa: klasyczna uważność (smak, tekstura, żucie)
druga połowa: konkretne zadanie dla mózgu
Np.:
znajdź 3 nowe smaki/składniki, których wcześniej nie zauważyłeś
Mózg nie znosi nudy, ale lubi mikro-wyzwania (ja korzystam z tej metody także w przypadku, kiedy nie mogę zasnąć).
Tak czy inaczej - nie celuj w perfekcję. Podejdź do tego, jak do zbierania danych "ach, więc w połowie posiłku się rozpraszam". Szukaj co się za tym kryje - uzależnienie od telefonu, fakt, że nie jesteś już głodny, a może chęć popatrzenia na co, co dookoła (btw. wiem, że na ludzi z nosami w telefonie nie patrzy się specjalnie przyjemnie i aż korci, żeby samemu wrócić do scrolla).

Jak poprawić trawienie bez kolejnej restrykcyjnej diety?
Im dłużej pracuję z ludźmi wokół trawienia, tym bardziej widzę, że problemem często nie jest samo jedzenie, a środowisko, w którym próbujemy funkcjonować.
Jemy:
w stresie,
szybko,
przy telefonie,
między spotkaniami,
bez rytmu,
bez chwili zatrzymania.
A potem dziwimy się, że:
brzuch jest napięty,
pojawiają się wzdęcia,
jedzenie zalega,
trudno poczuć sytość,
organizm ciągle jest zmęczony.
Dlatego w Resecie Trawienia tak dużo miejsca zajmują rzeczy, które wydają się banalne:
sposób siedzenia,
tempo jedzenia,
ilość bodźców,
oddychanie,
rytm dnia,
kontakt z sygnałami ciała.
Zdrowienie bardzo często zaczyna się od stworzenia środowiska, w którym organizm wreszcie może przestać być w ciągłej gotowości. To jest moja esencja ajurwedy - kontekst, połączenie ciała i umysłu, tworzenie sprzyjającego środowiska dla zdrowienia lub utrzymywania zdrowia.
Jeśli masz poczucie, że Twoje ciało już dawno zapomniało, jak odpoczywać przy jedzeniu…
…to właśnie takich małych rzeczy nauczę Cię w Resecie Trawienia.
Zamiast stresować ciało kolejną restrykcyjną dietą, obsesją kontrolowania każdego składnika, czy żelazną dyscypliną, ja prowadzę Cię na miękko.
Zacynam od:
uspokajania układu nerwowego,
odbudowy rytmu,
wspierania trawienia poprzez środowisko,
i uczenia Cię odbierania sygnałów ciała.
Reset stworzyłam dla osób, które chcą poczuć się w swoim ciele lżej, spokojniej i bezpieczniej. Jak raportuje jedna z uczestniczek:
Największe zaskoczenie w Resecie Trawienia to było to, że takie proste zmiany mogą dawać takie efekty! Jem dużo wolniej, dużo uważniej, mniej się denerwuje tym jak będę trawić, mniej boli mnie brzuch, jestem spokojniejsza, mniej mnie gazuje i mniej mi się odbija. Zmiany były proste do wprowadzenia. Program nie wymaga właściwie niczego poza zaangażowaniem i czasem. Nie trzeba inwestować. Jest się prowadzonym za rękę. Otwiera oczy na to jak nasz styl życia wpływa na trawienie.
→ tutaj możesz dowiedzieć się więcej o programie Reset Trawienia




Komentarze