top of page

Jak zmienić nawyki (kiedy sama siebie sabotujesz)

  • 13 kwi
  • 4 minut(y) czytania
pizza z kwiatami i cukinią podana na talerzu


Dlaczego tak trudno zmienić nawyki?

Większość ludzi próbuje zmieniać nawyki… za wcześnie.

Zanim pojawi się prawdziwa zmiana, potrzebna jest jedna rzecz, którą niemal wszyscy pomijają: samoświadomość i gotowość bycia z własną niewygodą.

Zamiast tego skupiamy się na technikach:

  • zmniejszamy próg wejścia (mata do jogi rozłożona wieczorem)

  • utrudniamy złe nawyki (kawa w ziarnach do ręcznego zmielenia przed każdym zaparzeniem zamiast mielonej)

To działa, ale tylko wtedy, kiedy nie walczysz sama ze sobą. To jest najczęściej pomijany krok, który działa jak zaciągnięcie hamulca ręcznego.


Jak dosze wpływają na zmianę nawyków

W ajurwedzie każda dosza inaczej podchodzi do zmiany i warto o tym wiedzieć. Przyjrzyjmy się:

  • Vata – zaczyna z entuzjazmem, ale trudno jej utrzymać regularność

  • Pitta – jeśli coś uzna za sensowne, robi to bez dyskusji

  • Kapha – kocha rutynę, więc trudno jej coś zmienić… ale kiedy już zmieni, nowy nawyk zostaje na długo


Jeśli nie wiesz, które dosze dominują u Ciebie, możesz zacząć od prostego testu albo pracy 1:1 to często porządkuje więcej, niż myślisz.



Jak pracować z nawykami (zamiast wymuszać na sobie zmianę)

Czego unikają ludzie, którzy chcą coś zmienić? Samoświadomości, bycia z własną niewygodą i towarzyszenia sobie w procesie jeszcze PRZED zmianą. Często to sprawia, że pojawia się w nich opór, który sabotuje ich wysiłki, sprawia, że się łamią i mają o sobie coraz gorsze zdanie. Pokażę Ci dziś, jak ja pracuję z moimi nawykami krok po kroku.


  1. Nie wymuszam zmiany, im większy czuję opór, tym bardziej z nim jestem. Na przykład moje ciało mówi mi, że nie chce już kawy. Piecze mnie język, mam kwaśny posmak w ustach i czuję się rozdrażniona. W pierwszym kroku gratuluję sobie, że w ogóle zauważyłam te odczucia.

  2. Potem robię nadal to samo - piję trzy kawy dziennie. Świadomie doświadczam wszystkich skutków ubocznych. Przyglądam się i… nic nie zmieniam.

  3. Po kilku dniach, a czasem kilku tygodniach naturalnie dostrzegam też inne pragnienia. Jak się poczułam, kiedy wybrałam napar ze świeżej mięty? A może tak naprawdę mam ochotę na wodę kokosową? W tym kroku nadal pozwalam sobie robić krok w przód i dwa w tył. Czasem wybieram lepiej, czasem gorzej, ale stopniowo buduję świadomość, jak się czuję, kiedy wybieram lepiej i rusza lawina - wybieram tak cześciej i częściej.

  4. I dopiero w tym czasie, równolegle, zaczynam sobie utrudniać te złe nawyki lub ułatwiać dobre. Buduję środowisko, które sprzyja wyborom, których chcę dokonywać, ale na tym etapie mój wewnętrzny opór jest zmniejszony.


Dlatego w pracy z klientami ZAWSZE stawiam na budowanie świadomości. Co Ci daje to, co robisz? Kiedy to robisz? Jak inaczej możesz odpowiedzieć na tę potrzebę? Podejdź do tego procesu z ciekawością i w tym samym czasie pal, jedz to słodkie, chrup te czipsy, zajadaj te emocje, unikaj ruchu, scrolluj do zgona i nie oceniaj siebie za to. Towarzysz sobie w tym. Obserwuj to, co robisz, dlaczego i jak to sprawia, że się czujesz. Rób to w pełnym skupieniu. Obserwacja zmieni wszystko. To jest czułe i sensowne podejście do zmian.


Co tak naprawdę stoi za Twoimi nawykami

-> po pierwsze po coś robisz to, co robisz. To jakaś forma ukojenia, ucieczki, odsunięcia problemu, niwelowania napięcia. ZROZUM CO SIĘ DZIEJE POD SPODEM.


Jak zmieniać nawyki bez przemocy wobec siebie

-> po drugie, zapytaj się siebie, jak możesz odpowiedzieć na tę potrzebę? Bo może słodycze to odpowiedź na potrzebę przyjemności i czułości? Pizza, makarony i węglowodany dają komfort i uziemienie po stresującym dniy, a papieros chwilę tylko dla Ciebie lub pretekst do rozmów i poczucia się bycia częścią grupy? Jak możesz dać to sobie inaczej?


-> poza tym na razie niczego nie porzucaj, tylko rób krok w przód i krok w tył. Zamiast frytek koc obciążeniowy i komedia? Zamiast fajki chwila gapienia się na zieleń i mała praktyka oddechowa? Zamiast czekolady automasaż lub słowa aprobaty z psiapsi? Tak, ale czasem. A czasem też czekolada, papieros albo pizza. Tylko z pełną uważnością na wnętrze.


A jeśli sama ze sobą grasz nie fair…

Z tego, co wiem, gnębienie siebie za dokonywanie niezdrowych wyborów i branie się "za mordę" jeszcze nikogo trwale nie zmieniło... aleeee, jeśli sama ze sobą lecisz wiecznie w kulki i wybierasz źle, wiesz to i siebie lekceważysz i jeszcze robisz z siebie ofiarę to... no to zostawiam Cię z tym wyborem do przemyślenia - dlaczego tak robisz. I jeśli miałabym coś podpowiedzieć -> patrzyłabym na opór, na strach przed odpowiedzialnością i potencjalne korzyści z bycia "biedulką".


I warto się wtedy zatrzymać i zapytać:

  • co mi daje to, że nic nie zmieniam?

  • czego się boję?

  • co stracę, jeśli naprawdę zacznę wybierać inaczej?


Bo to ok nie być gotową na zmiany lub iść w ich kierunku tiptopkami. Ale mniej ok, jest okłamywać siebie i próbować tę nielojalność uzasadnić okolicznościami zewnętrznymi i ludźmi dookoła. To boski sposób, by nic nie zmienić w swoim życiu i to też ok, ale leci na Twoje konto 🤝.


Jak pracuję z klientkami

W pracy 1:1 nie zaczynamy od „planu idealnego życia”.

Zaczynamy od:

  • zrozumienia Twoich nawyków

  • zobaczenia, co się pod nimi kryje

  • znalezienia 2–3 realnych kroków, które mają sens dla Twojego życia

Zmiana nie polega na tym, żeby się zmusić, tylko żeby przestać być przeciwko sobie.


Swoją sesję możesz zarezerwować tu.


A Ty?

Jak wygląda u Ciebie opór wobec zmian?




Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page