top of page
Blimsien-osiedbanie-krag-kobiet-21 1.png
O MNIE
Nina Czarnecka

Autorka książek Ciepło i Rześko o sezonowym życiu w zgodzie z ajurwedą w Polsce oraz reportażu wcieleniowego Miękko. Twórczyni popularnego bloga i Instagrama Blimsien, gdzie dzieli się wiedzą o ajurwedzie, urodzie, duchowości i kuchni. Pasjonatka holistycznego podejścia do zdrowia. O ajurwedzie opowiada także w swoim podcaście Rurki z kremem.

  • Instagram
  • Facebook
  • Youtube
  • TikTok

Kobieta to nie sos.

  • 11 minut temu
  • 2 minut(y) czytania


Najgorsze (albo najlepsze) było to,

Że nie umiałam zawęzić się do niszy.


Powiedzieć o sobie: Jestem Nina i będę opowiadać o zdrowiu.


Bo przecież jestem też Blum, Blimsien, Blumchen.


Ninką, Inką i Ninusią.


Zależy kto pyta. Zależy kto mówi. Zależy, jak układam się na cudzych ustach i opuszkach palców.


Zrób zdjęcie w marynarce - doradziła mi. Będziesz wyglądać poważnie, no wiesz… dla firm.


Ale ja chodziłam dekadę temu do pracy w korpo w potarganych, krótkich szortach, w TV byłam z kolczykiem w nosie (bardzo odważnie - powiedział mój ojciec) i nawet spod kaszmirowego swetra zawsze wystaje moje ciało, moja skóra, która opowiada granatowym tuszem własne historie.


I nigdy nie rozumiałam, dlaczego miałabym tylko projektować ubrania. Tylko pisać. Tylko o urodzie. Dlaczego nie wolno pisać tych koszmarnie długich opisów przyrody, a w języku mówionym soczyście przeklinać. 


Jakby przeklinanie wymazywało wrażliwość, umiejętność i wiedzę. 


Dlaczego nie mogę wierzyć w Boga i w woo-woo. Podglądać fizyka, który opowiada o czarnych dziurach, czytać rano poezję. Dlaczego nie mogę plotkować z kasztanowcem, stalkować księżyca, wyobrażać sobie, że daktyle to klejnoty, a potem próbować rozróżnić IKE od IKZE i tworzyć tabelki, które same odejmują podatek i VAT w zestawieniu miesięcznych przychodów.


Dobra, to teraz elevator pitch. Opowiedz co robisz w takich krótkich trzech zdaniach - zachęca mnie.


A ja w trzech zdaniach milczę. Bo jak to opowiedzieć krótko? Przecież wszystko łączy się ze wszystkim, każda kropka z inną kropką i powstaje wirująca, ekstatyczna mandala pulsująca tysiącem tematów. Pulsująca życiem.


Detal. Piękno. Zachwyt. Nauka. Duchowość. Przyroda. Architektura. Kuchnia. Kultura. Pragmatyzm dnia codziennego.


Więc pisałam książki o ajurwedzie, jedzeniu i porach roku. Być może tylko dlatego, że kiedyś spotkałam Argentyńczyka w podróży, któremu pozwoliłam pomieszkać u mnie kątem i który zmienił niechcący moje życie.


A potem napisałam całkiem inną historię i wielu było zaskoczonych. Bo format był inny, okładka nie miała zdjęcia. Nie było przepisów. Były tylko pytania i opowieści. I woda. Ludzie rzadko lubią, jak coś jest nagle inaczej.


A potem zobaczyłam ją. Miała ciemne, długie falowane włosy i namalowane eyelinerm po trzy kropki z każdej strony nosa. Część grzywki zaplotła a w małe warkoczyki. Miała kocie oczy i wysokie kości policzkowe, talię osy i nienaganny makijaż. Lubiła biżuterię, miała soczyste mięśnie, ciężkie buty, dźwigała żelastwo i umiała naprawić samolot. 


Dzięki Bogu za Jessicę Moreno.


I za wszystkie te wielowymiarowe kobiety, które w swoich wiedźmich kotłach miksują brokat ze śmiałością, rozświetlacze ze smarem, naukę z magią, matematykę z marzeniem o niebieskich migdałach, zmysłowość z siłą. 


Dzięki Bogu za wszystkie te koteczki, które są płynne jak lawa lub spieniona morska fala. Które są zmienne, morfują, migoczą, umykają niszy, gębie i metce. 


Kobieta to nie sos, powoli redukowany w rondelku społecznymi oczekiwaniami, aż zostanie z niego sama lepka słodycz. Kobieta to ogień pod tym pieprzonym rondlem.


Ogień, który może transformować świat.



 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń

Wszystkie produkty

bottom of page