Nie każdy jest dla Ciebie: o dopasowaniu w relacjach (vata, pitta, kapha).
- 3 kwi
- 4 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 2 dni temu
Kiedyś fascynował mnie „twórczy chaos”
Kiedy dopiero wchodziłam w dorosłość, zakochiwałam się bez pamięci w osobach twórczych. Zauraczałam się nimi. Także nieromantycznie. Łatwo było mi zaimponować sprawnością fizyczną (te tricki na desce), zdolnością do grania na instrumencie, osobistą siłą i bezceremonialnością w braniu życia garściami.
W gronie moich znajomych byli muzycy rockowi, tatuażyści, fotografki, grafficiarze, malarze. Kiedy byłam starsza, przewijać się zaczęli także aktorzy i aktorki, pisarki, dziennikarki. Ciągnęło mnie do nich, tak jak ich ciągnęło do mnie. Twórczy duch do twórczego ducha. A później mi się zmieniło.
Co zmienia się, gdy sama zaczynasz tworzyć
Zmieniło mi się na skutek doświadczenia życiowego oraz własnego mozołu pracy twórczej. Kiedy masz 17 lat, masz mgliste wyobrażenie o tym, co to znaczy tworzyć. Kiedy masz prawie 40, z czego 20 pracujesz twórczo, wiesz już, co to znaczy. I orientujesz się, że jest to zajęcie wyczerpujące, niestałe. Szamoczesz się często pomiędzy potrzebą stworzenia dla siebie systemu, który dałby twojej codzienności stabilny przychód i ręce oraz nogi, a gonieniem za nieuchwytną weną. Masz momenty przestoju i momenty bardzo intensywnej pracy. A jeśli naprawdę masz do pracy twórczej predyspozycje, z dużym prawdopodobieństwem jesteś w spektrum jako osoba nieneurotypowa, więc temat rutyn, odkładanej na później gratyfikacji, wytrwałości w procesie są dla Ciebie wyzwaniem.
Jak ludzie wpływają na to, kim jesteśmy
Zawsze byłam zainteresowana samorozwojem, bo szukałam instrukcji do człowieka, którym jestem. Szukałam albo sposobu, żeby zhackować system, a później, żeby sobie z nim po prostu radzić, żyć w zgodzie. Nie jest więc tak, że usiadłam, wyjęłam długopis i kartkę i w jakimś matematycznym równaniu wyliczyłam, jak dobierać ludzi w relacjach. Sytuacja klarowała się wraz z moim samopoznaniem, pracą nad sposobami myślenia, bólami, stylem życia, zdrowieniem w ogóle.
Zauważyłam, jak wielki wpływ mają na mnie ludzie, którymi się otaczam, choć jestem uważana za silną osobowość. O wiele łatwiej mi ulec wpływowi bliskich niż im ulec mojemu. Przyglądałam się, jaka jestem w relacji z różnymi osobami, ile co kosztuje mnie energii, jakie schematy mi uruchamia, połączyłam to z wiedzą o ajurwedyjskiej psychologii i zauważyłam pewną prawidłowość.
Dopasowanie w relacjach według ajurwedy
Ja vata-pitta jestem najlepszą, najszczodrzejszą, najbardziej wyregulowaną i słodką wersją siebie przy pitta-kapha. A czasem kaphie z domieszką vaty.
Osoby te są stabilne, kochające i pomocne. Są cierpliwe, wnikliwe i wytrwałe.
A ponieważ nie są czystą kaphą, mają też ambicję, iskrę, jakieś takie fajne coś, co mi w nich imponuje — jednocześnie zupełnie nie są to osoby z gatunku „hot mess”.
I ogromnie się cieszę, że przestałam ten hot mess romantyzować.
Co się dzieje, gdy spotykają się dwie vaty
W partnerstwie i przyjaźni nie dodaje mi splendoru, że ktoś miał właśnie wystawę, pozował na ściance, wyjarał dwie paczki papierosów i wypił 3 energetyki, ślęcząc do późna w pracowni nad nowym obrazem. Coraz mniej mnie to obchodzi. Coraz mniej chcę temu towarzyszyć. Nadal lubię vaty, ale teraz mogę iść do kina na ich film, przeczytać ciekawą książkę czy wybrać się do galerii — nie muszę znać tych twórców osobiście. Vaty orbitują jeszcze w moim życiu osobistym, ale jako dalsi znajomi. I nie zrozum mnie źle — nic tak nie robi mi dobrze (a może tylko przyjemnie), jak druga vata, z którą przez 3 dni gadamy tylko z przerwą na jedzenie, sikanie i spanie. Ale dwie vaty to jak dwa szczeniaki z zoomies.
Dużo energii, dużo entuzjazmu, a potem kompletne wyczerpanie i potrzeba regeneracji. Raz na jakiś czas uwielbiam, w swojej codzienności znoszę to źle.
Taka dynamika mnie rozregulowuje.
Dlaczego nadmiar pitty mnie rozregulowuje
Moja pitta złości się, że nie dotrzymują terminów. Gubią wątki w opowieści, znów zmieniają zdanie. W tle jest zawsze jakaś drama o tysiącu wątków. To nie na moje nerwy. Z kolei osoby ze zbyt dużą ilością pitty odciągają mnie od czucia. Sprawiają, że ruminuję, czuję się głupia, choć zwykle wydaję się sobie bystra.
Rozmowa o czymś ciekawym lub osobistym zostaje sprowadzona do wykładu lub bitwy o znaczenie poszczególnych słów. Pittom zdarza się nienawidzić słabości, więc punktują wszystko. Ich ostry język w gorsze, bardziej wrażliwe dni mnie rani.
Ich pracoholizm doprowadza mnie na skraj rozpaczy, bo moim językiem miłości jest jakościowy czas spędzony razem.
Kiedy relacja zaczyna mnie rozregulowywać
Przy osobach z dużą ilością pitty i vaty staję się zwykle rozedrgana, czuję się krytykowana, pogrążam się w chaosie. Środowisko staje się dla mnie stresujące i nieprzychylne. Wchodzę w jakieś dogadzanie ludziom, łagodzenie ich emocji, jestem przejęta i zderegulowana. Łatwo to zrozumieć, jeśli poznasz zasadę ajurwedy: podobne wzmacnia podobne, a przeciwieństwa równoważą się.
I chociaż odpowiedzialność za moje zachowanie ponoszę tylko ja sama, doceniam moc środowiska i tego, co wprawia nas w rezonans.
Co wnoszę do relacji ja
Co mają ze mnie za pożytek te osoby z dużą ilością kapha? Zwykle jestem zefirkiem wprowadzającym w ich życie odrobinę ekscytacji. Moje przygody są jak serial, na który można popatrzeć z boku, ale nie trzeba uczestniczyć.
Bywam irytująca, bo nigdy nie mogę dotrzeć na czas, ale od razu pożyczę świetną powieść, nakarmię wspaniałym jedzeniem, bo właśnie wymyśliłam nowy przepis, polecę krem i specjalistę, którego ktoś szuka, a potem opowiem o najnowszych badaniach, które właśnie czytałam (i pewnie dlatego się trochę spóźniłam).
Zachęcę do ruchu, wniosę element piękna (kwiaty w wazonie, obrusik, szczypta magii). Wnoszę życie tam, gdzie jest nieco stagnacji. Obie strony korzystają. Więc tak — osoby vata i osoby pitta także mają niebagatelne zalety w swoich rodzinach, zespołach, społecznościach.
Z kim naprawdę warto budować relacje
Wszyscy jesteśmy potrzebni, wszyscy mamy zarówno wspaniałe cechy jak i te gorsze — pytanie czego szukasz i w jakim środowisku wzrastasz. Obserwacja, którą wyniosłam z życia, jak i ze studiowania psychologii ajurwedyjskiej to:
3 rzeczy, które warto zapamiętać o relacjach
Poznaj siebie.
Dowiedz się z kim ci dobrze.
Wybierz ludzi, przy których łatwo wydobywać najlepszą wersję siebie.
Nie próbuj zmieniać ludzi na siłę. Nie kłóć się z ludźmi i nie wymuszaj na nich, by się zmienili. Pakiet, z którym przychodzą, jest ich i jest warty uszanowania.
Naucz się ich doceniać i kochać lub minimalizuj kontakt i odsuń się.
Cherry picking cech osób, z którymi się zadajesz, jest brakiem szacunku i formą iluzji. Możesz do śmierci kłócić się z kimś o jego sposób postępowania i nigdy go nie zmienić. Ludzie zwykle zmieniają się bardzo opornie nawet gdy bardzo tego chcą i robią to dla samych siebie.
A jeśli interesuje Cię, jak przyjrzeć się relacjom przez pryzmat dosz, jak kochać innych takimi, jacy są, a także jak kochać siebie taką, jaką jesteś mówię tylko o tym w poniższym produkcie:





Скидываю прямыми ссылками. Если кто-то увидит сайт из своего города (Киев, Днепр, Полтава и т.д.) — скажите, стоит их вообще читать или это мусор?
khmlv.com.ua, odesity.in.ua, lvivtoday.in.ua, kharkivtoday.in.ua, dnipronews.in.ua, cherkasylive.in.ua, poltavanews.in.ua, rivne24.in.ua, suspilnecity.org.ua, kyivdaily.in.ua, frankivskmedia.org.ua, lutskdaily.in.ua, chernivtsitoday.in.ua, uzhnews.in.ua, umanlive.in.ua, vinnytsialive.in.ua, kovelmedia.org.ua, ternopilreport.com.ua, mediacity.com.ua