Syrop z kwiatów czarnego bzu. Smak dzieciństwa, który wraca każdej wiosny.
- 5 cze
- 3 minut(y) czytania

Syrop z kwiatów czarnego bzu. Smak dzieciństwa, który wraca każdej wiosny.
W moim rodzinnym domu syrop z kwiatów czarnego bzu nie był zwykłym dodatkiem do herbaty. Pojawiał się wtedy, gdy wracałyśmy z siostrą przemoczone po spacerze, przemarznięte po sankach albo z pierwszym drapaniem w gardle. Pamiętam charakterystyczny zapach otwieranej butelki i moment, w którym zwykła herbata zamieniała się w coś znacznie przyjemniejszego. Coś pomiędzy domowym lekarstwem a małym rytuałem troski.
Dziś robię ten syrop dokładnie z tego samego powodu. Nie dlatego, że wierzę w magiczne rozwiązania. Raczej dlatego, że lubię mieć pod ręką rzeczy, które pomagają zwolnić, otulić się i wesprzeć organizm w czasie jesiennych i zimowych infekcji. Jeśli chcesz przygotować własny syrop z kwiatów czarnego bzu, warto się pospieszyć. Sezon trwa krótko, a baldachy właśnie zaczynają przekwitać.


Kiedy zbierać kwiaty czarnego bzu?
Najlepiej wybierać słoneczny dzień i miejsca oddalone od ruchliwych dróg. Jeśli masz możliwość, wybierz się za miasto, na łąkę lub skraj lasu. Jeśli nie, poszukaj możliwie spokojnej i czystej okolicy. Do przygotowania syropu będziesz potrzebować około 30 dużych kwiatostanów. Szukaj baldachów rozwiniętych, kremowych i intensywnie pachnących. Sam zbiór jest dla mnie jednym z najprzyjemniejszych elementów całego procesu. To trochę jak jedzenie pierwszych szparagów czy jesiennych jabłek, przypomina, że pewne rzeczy można zrobić tylko przez chwilę, wtedy kiedy daje je natura.



Czy kwiaty czarnego bzu są jadalne?
Kwiaty czarnego bzu są jadalne i od wieków wykorzystywane w kuchni oraz zielarstwie.
Można przygotować z nich:
syrop,
lemoniadę,
napary,
nalewki,
placuszki z całych baldachów zanurzonych w cieście.
Jadalne są również dojrzałe owoce czarnego bzu, jednak nie należy spożywać ich na surowo, gdy są niedojrzałe. Niedojrzałe owoce zawierają związki mogące powodować dolegliwości żołądkowo-jelitowe.

Syrop z kwiatów czarnego bzu — przepis
Składniki
30 baldachów czarnego bzu
1 litr przegotowanej wody
2 kg cukru
4 łyżeczki kwasku cytrynowego
1 dobrze wyszorowana cytryna pokrojona w plastry
Przygotowanie
Umyj kwiaty i usuń grubsze łodyżki.
Zalej je litrem przegotowanej wody.
Dodaj kwasek cytrynowy i plastry cytryny.
Przykryj talerzykiem i lekko dociąż.
Pozostaw na 48 godzin w temperaturze pokojowej.
Odcedź płyn przez gazę lub bardzo drobne sito.
Dodaj cukier i podgrzewaj na małym ogniu, mieszając do całkowitego rozpuszczenia.
Doprowadź do wrzenia.
Gorący syrop przelej do wyparzonych butelek lub słoików i szczelnie zamknij.

Dlaczego zdecydowałam się zagotowywać syrop?
Przez wiele lat korzystałam z rodzinnego przepisu, który nie zakładał gotowania syropu. Taką recepturę moja mama przywiozła jeszcze z Niemiec, a podobny wariant można znaleźć również w dawnych książkach poświęconych domowym przetworom. Z czasem zaczęłam jednak trafiać na informacje dotyczące sambunigryny — związku naturalnie występującego w częściach czarnego bzu. Choć przez całe życie nikt w mojej rodzinie nie doświadczał po syropie żadnych nieprzyjemnych objawów, dziś wolę zachować większą ostrożność i doprowadzić gotowy syrop do wrzenia przed przelaniem go do butelek. To niewielka zmiana, która daje mi większy spokój.
Właściwości kwiatów czarnego bzu
Kwiaty czarnego bzu od dawna wykorzystywane są tradycyjnie w okresach przeziębienia i osłabienia organizmu.
Przypisuje się im między innymi działanie:
napotne,
wykrztuśne,
wspierające górne drogi oddechowe,
wspomagające odporność,
łagodzące stany zapalne.
Warto pamiętać, że syrop nie zastępuje leczenia ani konsultacji medycznej, ale może być elementem domowej troski o siebie w sezonie infekcyjnym.

Po co właściwie robić własny syrop?
To pytanie zadaję sobie przy każdym sezonowym przetworze.
Przecież mogłabym kupić gotowy syrop. Mogłabym zamówić go przez internet i mieć sprawę z głowy. A jednak co roku wracam na łąki.
Zbieram kwiaty, suszę zioła, robię przetwory, kisimy ogórki. Nie dlatego, że muszę.
Dlatego, że pomaga mi to pamiętać o rytmie natury. Dzięki Lunie częściej trafiam na łąki niż do galerii handlowych. I może właśnie dlatego coraz bardziej lubię te małe sezonowe rytuały. Dają poczucie zakorzenienia. Przypominają, że nie wszystko musi być dostępne przez cały rok. A syrop z kwiatów czarnego bzu jest jednym z tych smaków, które przypominają mi o tym najlepiej.
W mojej książce Rześko, która jest przewodnikiem po sezonowym życiu w naszej cześci Europy zamieszczam przepis na wpsaniałe śniadanie z truskawkami i syropem z bzu. Znajdziesz go na stronie 177.










Komentarze