top of page

Dlaczego zdrowe jedzenie przestało sprawiać nam radość

  • 5 lip
  • 5 minut(y) czytania
Zdrowa relacja z jedzeniem i przyjemność z codziennych posiłków

Dlaczego zdrowe jedzenie przestało sprawiać nam radość? Relacja z jedzeniem a trawienie.


Żyję w bańce. Mojej własnej, ajurwedyjsko-holistyczno-zdrowotnej bańce, w której całymi dniami rozmawiamy o jedzeniu. O tym, co z czym łączyć. Jak wspierać trawienie. Co powoduje wzdęcia. Jak budować energię. Co jeść zimą, a co latem.

Na dokładkę obserwuję dietetyków, czytam książki, słucham podcastów i naprawdę interesuję się tym, czym się zajmuję.


Ale poza tym wszystkim... Jestem po prostu człowiekiem. Czasem jem owsiankę z duszonym jabłkiem. Czasem na śniadanie i kolację jem kanapki. Bywa, że mój obiad to pierogi ruskie w barze mlecznym. Zdarza mi się zjeść pizzę. Lody. Makaron z fetą. I im dłużej pracuję z kobietami, tym częściej zauważam, że nie brakuje nam wiedzy o jedzeniu. Nasza relacja z jedzeniem globalnie skomplikowała się. Brakuje nam spokoju i normalności.


Kiedy jedzenie staje się kolejnym projektem do ogarnięcia


Mam wrażenie, że nasze mamy miały pod wieloma względami łatwiej. Moja nie śledziła 1500 kont o zdrowym odżywianiu. Nie analizowała każdego składnika. Nie zastanawiała się, czy marchewka ma wysoki indeks glikemiczny, a owsianka odpowiednią ilość białka. Karmiła nas kluskami leniwymi, makaronem z truskawkami, gotowała zupy, robiła surówki i pilnowała, żebyśmy zjadły jabłko.

Pozwalała nam też jeść lody i świat się nie zawalił. Wyrosłyśmy na zdrowe dorosłe, nie nabawiłyśmy się krzywicy, nasze choroby w dzieciństwie wynikały z innych powodów niż dietetyczne. W Polsce lat 90 nie było jeszcze przetworzonego jedzenia, więc jadło się prosto, domowo, nie omijały mnie też podłe obiady w szkolnej stołówce (do dziś mam koszmary z udziałem panierowanej mortadeli).


Dziś mamy dostęp do ogromnej ilości informacji. Paradoksalnie często sprawia ona, że coraz mniej ufamy sobie. Zaczynamy analizować każdy posiłek i się bać.


Czy było wystarczająco zdrowo?

Czy wystarczająco różnorodnie?

Czy wystarczająco zgodnie z zasadami?

Czy na pewno nie popełniłam błędu?

A co z żelazem?

Co z suplementami?

Czy zjadłam błonnik, białko, to i tamto?


Jedzenie, które miało być naturalne, miało być źródłem odżywienia, staje się kolejnym zadaniem do wykonania. W dodatku takim, do którego potrzeba doktoratu z dietetyki. A przecież jemy kilka razy dziennie. Każdego dnia. Przez całe życie.


Wiadomość, która dała mi do myślenia

Podczas jednej z edycji Resetu Trawienia dostałam wiadomość od Reginy:


„Miałam taką presję, że muszę się prawidłowo odżywiać i to wywoływało frustrację i presję. Teraz mam więcej ciekawości i zadowolenia. Odczarowałam niektóre sabotujące przekonania. Podziękowania za proste i skuteczne podejście do zmiany nawyków jedzenia posiłków.”


Ta wiadomość poruszyła mnie bardziej, niż mogłoby się wydawać. Wiedziałam, że uczestniczki będą miały mniej wzdęć, że ich brzuch stanie się spokojniejszy, że energia przestanie przypominać kolejkę górską. Nie spodziewałam się jednak, jak wiele kobiet nosi w sobie napięcie związane z samym jedzeniem. Jak wiele z nas żyje z przekonaniem, że każdy posiłek powinien być idealny. Swoją drogą najczęstszym efektem tego strachu jest takie odkładanie gotowania i planowania posiłków, że na koniec i tak zjesz byle co z głodu. Wielokrotnie omawiamy ten problem podczas spotkań 1:1 online.


Sekret, który chcę Ci zdradzić

Posiłki nie muszą być idealne. Naprawdę. Nie muszą wyglądać jak te wszystkie przepiękne przepisy zapisane na Instagramie, do których nigdy nie wracasz.

Nie muszą zawierać trzydziestu trzech składników. Nie muszą być codziennie inne.

Składniki mogą się zmieniać wraz z porami roku. Możesz wprowadzać różnorodność. Korzystać z sezonowości. Dopasowywać jedzenie do swoich potrzeb. Ale sama formuła może pozostać prosta.


Powtarzalna.

Przewidywalna.


To oszczędza miejsce w głowie. W ajurwedzie bardzo często zaczynamy od upraszczania. Najpierw odciążamy organizm. Najpierw dajemy układowi trawiennemu trochę przestrzeni. Dopiero później dokładamy kolejne elementy.

"Zabałaganiony system" nie zyska na kolejnych 3 suplementach, superfoodsach i funkcjonalnym koktajlu. Zyska na wyregulowanym układzie nerwowym, ciele przygotowanym do trawienia i totalnych podstawach.


Smakujesz czy tylko zjadasz?

Jest jeszcze coś, czym chcę się z Tobą podzielić. Przez to, że nigdy nie bałam się jedzenia, jem je z przyjemnością. Kiedy jem pizzę, jem pizzę. Kiedy jem lody, jem lody. Nie siedzę przy tym z kalkulatorem w głowie. Nie negocjuję sama ze sobą.

Nie zastanawiam się, ile będę musiała później wypocić na treningu. Po prostu jem.

Smakuję. Zauważam. Rozkoszuję się. Jest w tym pewna namiętna obecność.


to dlatego nie mam potrzeby zjadać całej paczki chipsów ani zamawiać pizzy trzy razy w tygodniu. W moim słowniku nie istnieje coś takiego jak "cheat meal". Jestem obecna podczas jedzenia. Nasycam się nim. Moje ciało nie nie walczy.


To robi ogromną różnicę. Kiedy przestajesz walczyć z jedzeniem, zaczynasz słyszeć własne ciało. Zauważasz, po czym masz energię. Po czym czujesz lekkość.

Po czym pojawia się ciężkość. Po czym śpisz dobrze. Po czym budzisz się zmęczona. Po czym masz gulę w gardle i gila w zatokach. Nie potrzebujesz się tego dowiedzieć z rolki na instgramie ani z super mądrego opracowania medycznego.


Czujesz to sama w swoim własnym ciele.


Małe ćwiczenie na lato


Uważne jedzenie i czerpanie przyjemności z letnich owoców

🍒 Kup garść czereśni. Umyj je. Idź na taras, ogród lub do parku. Nie rozpraszaj się. Zjedz je wszystkie. Odkryj, jak pięknie karminowe są w promieniach słońca. Zobacz, że pod światło widać w nich żyłki. Jako dziecko, zawsze myślałam, że przypominają serce. Poczuj pod palcami jak jędrne są. Rozgryź jedną powoli, ale nie wkładaj całej do buzi. Zobacz jaki smak czujesz najpierw? Słodki? Kwaskowaty? Czy przywodzi Ci na myśl jakieś wspomnienie z dzieciństwa? Czy to smak lata? Teraz włóż całą czereśnię do ust, a następną zajmij się dopiero, kiedy wypolerujesz językiem pestkę aż do gładkości. Tak, jak nasze cudowne Bałtyckie morze poleruje kamienie i szkiełka zamieniając je w matowe, szmaragdowe “brylanty”.  Zauważ różnicę w słodyczy i smaku w zależności od wielkości lub koloru owoców. 🍒


Jestem ciekawa ile zajme Ci zjedzenie tej garści. Masz ochotę na więcej? Jak się czułaś? Nudziłaś się? Irytowałaś? A może skąpałaś się w zachwycie?


Lato mija szybko. Życie też. Ale nie wtedy, kiedy robisz mikro chwile zatrzymania i pozwalasz sobie ucztować. W ajurwedzie wierzymy w 6 smaków i pochłanianie świata każdym zmysłem. Do tego Cię dziś zapraszam. Kwiaty, jerzyki, bób, czereśnie, maliny, porzeczki. Zachwyć się. Zapatrz się. Do tego Cię dziś w tym ćwiczeniu zapraszam.

Kiedy wraca smak, wraca też życie


Iza, jedna z uczestniczek Resetu Trawienia napisała mi:

„Praktycznie natychmiast poczułam ulgę w jelitach, mniejsze wzdęcia albo wcale i poczułam, jak smakuje jedzenie. Chrupiące grzanki z miękką, ciepłą mozzarellą i lekko słodkim żółtym pomidorem. Lepkie od soku czereśnie. Lekko mączny bób. Kwaśny kefir ze słodkimi truskawkami.

Lato! Dziękuję Ci za to, że dzięki Tobie na nowo odkryłam smaki, bo od dawna jadłam na akord, byle jak, z telefonem w ręce.”


To jest dla mnie jedna z najpiękniejszych zmian. Oczywiście cieszę się, kiedy znikają wzdęcia, kiedy poprawia się trawienie, kiedy wraca energia.


Ale najbardziej lubię moment, kiedy ktoś na nowo zaczyna smakować życie.

Bo przecież jedzenie nigdy nie było wyłącznie paliwem, to jeden ze sposobów, w jaki doświadczamy świata i cudu istnienia.


Jeśli chcesz zacząć od podstaw


Reset Trawienia stworzyłam dla osób, które chcą uspokoić swój układ trawienny, zmniejszyć dolegliwości po jedzeniu i odzyskać większą swobodę przy stole.


To program-wyzwanie w 10 prostych krokach, które pomagają:

– zmniejszyć wzdęcia i uczucie ciężkości,

– poprawić komfort trawienia,

– odzyskać stabilniejszą energię,

– uprościć codzienne wybory żywieniowe,

– zmniejszyć stres związany z jedzeniem,

– na nowo cieszyć się smakiem.


Reset Trawienia
Kup teraz

Dobre trawienie to nie tylko spokojniejszy brzuch, ale także spokojniejsza głowa.

A życie jest zdecydowanie zbyt krótkie, żeby przeżyć je w lęku przed kolejnym posiłkiem.





 
 
 

Komentarze

Oceniono na 0 z 5 gwiazdek.
Nie ma jeszcze ocen

Oceń
bottom of page