O zmysłowości, która nie ma nic wspólnego z seksem

Kiedy przyjaciółka powiedziała mi, że mój Instagram jest trochę przeerotyzowany, byłam przekonana, że chodzi o zdjęcia ciała. Chodziło o sposób, w jaki mieszam owsiankę.
Rozbawiło mnie to, ale też zaciekawiło. Gdzie właściwie przebiega granica między zmysłowością a erotyką? I dlaczego dla niektórych jest ona tak cienka?
Zaczęłam o tym myśleć, kiedy ostatnio publikowałam listę swoich podstawowych nawyków dobowych. Wśród nich znalazł się taki, którego raczej nie usłyszysz od biohackerów od lodowatych kąpieli i postu przerywanego:
Jedna zmysłowa rzecz dziennie.
Coraz częściej mam wrażenie, że tak bardzo oddaliliśmy się od własnych zmysłów, że zmysłowość zaczynamy mylić z erotyką.
W ajurwedzie jednym z elementów porannej rutyny jest oczyszczenie narządów zmysłów. Nie tylko myjemy zęby, ale też płuczemy usta olejem i skrobiemy język. Myjemy oczy, dziurki nosa oraz uszy. Myjemy dłonie. Dlaczego? Ponieważ dieta to nie tylko to, co jemy. Zmysł smaku to tylko jeden ze zmysłów, ale na człowieka wpływa całe jego otoczenie. Jakie jest powietrze w miejscu, w którym żyjesz? Jak pachnie Twój dom? Czy miejsce Twojej pracy jest estetyczne i uporządkowane? Czy materiały, które otulają Twoją skórę, pościel - są miłe w dotyku? Jak wygląda Twój stół, kiedy siadasz do posiłku? Jak dotykasz własnego ciała? Szybko, pospiesznie, jest kolejnym obowiązkiem do odhaczenia, a może z czułością, delikatnie, może właśnie nawet erotycznie, a może czasem tak, czasem tak?
Zaobserwuj, jak efektywność, pośpiech i zadaniowość rozprzestrzeniły się w naszym życiu. Barki w obronnym geście lądują tuż przy uszach, czoło się marszczy, szczęki zaciskają. Z ciała tworzy się pancerz. W rozbrojeniu tego pancerza nie pomagają nieustanne newsy płynące ze świata, brzęczące powiadomienia, błyskające ekrany, ruch uliczny, maile z pracy, natłok obowiązków, hałas. Ciało napina się jeszcze bardziej, a my jeszcze mocniej wchodzimy w odcięcie i mechaniczne działanie.
I tak można przeżyć życie. Można też w ten sposób doprowadzić się do problemów hormonalnych, trawiennych i innych. Jeśli brałaś udział w Resecie Trawienia wiesz, że pierwsze kilka kroków jest właśnie o zmysłach, o bramach ciała i o odzyskaniu kontaktu z brzuchem, ustami, jedzeniem na talerzu. W Resecie zaprojektowałam to jako działanie wspierające fizjologię, to produkt, w którym pomagam w 10 prostych krokach przywrócić trawienie do lepszego stanu i ten produkt jest bardzo skuteczny. Ale kiedy mówimy o zmysłowym życiu, a nie rozwiązywaniu Twoich problemów, nie chcę mówić o skuteczności. Chcę mówić o namiętnej obecności, byciu przy sobie, o byciu w relacji ze sobą i światem.
Oglądałam wczoraj opinie dotyczące kobiecego satysfiera “pingwinka” i jedna z nich brzmiała “Polecam każdej zapracowanej kobiecie. W kilka sekund można sprawić sobie ogromną przyjemność.” i jakoś mnie to zasmuciło, że nawet przyjemność seksualną sprowadziliśmy do tej szalonej efektywności kilku sekund pomiędzy pracą a innymi obowiązkami. Można oczywiście optymalizować wszystko, włącznie z orgazmami. Czasem to ma sens, ale nie wierzę w takie podejście, jako strategię na obecne, zmysłowe i soczyste życie. Życie które jest ucztą!
Przywołaj obraz kota, kiedy jesteś na wakacjach w ciepłych krajach południowej Europy. Ciepłe kamienne wygrzane słońcem schody, pachnący rozmaryn i zapach morza w tle. Kot zmysłowo przeciąga się na schodkach. Miękko wygina kręgosłup, ziewa, zabawnie upada i przeciąga się na ziemi. Jego miękkie łapki są w powietrzu, promienie głaszczą jego futro. Kot łasi się do Ciebie domagając się głasków. Ociera głową o twoją dłoń, mruczy. Za chwilę niespiesznie się oddala stąpając miękko, żeby w sekundę stać się czujnym i polować na jaszczurkę, albo biec po głowę ryby, którą pobliska gospodyni rzuciła w jego okolicę.
Jest zrelaksowany, ale czujny. Napina się i rozmiękcza. Jest w kontakcie z kamiennymi schodkami, słońcem, powietrzem z brzęczącymi cykadami, Twoją ręką. Czy jest erotyczny? Nie. Czy jest zmysłowy? Tak!
I żeby być jak ten kot, żeby mieć dostęp do przełączania się pomiędzy momentami stresu i mobilizacji (stres jest dobry, stres jest potrzebny, nie demonizujemy stresu), a momentami trawienia, odpoczynku, regeneracji i przyjemności, potrzebujemy uważności i świadomie doświadczać ciała za pomocą zmysłów.
To może zacząć się od pięciu minut dziennie.
Dla mnie to było dziś głaskanie kory ulubionego drzewa. Powietrze było wilgotne i jesiennie rześkie. Kasztany chrupały pod moimi stopami. Drzewo miało zielonkawą korę, raz spękaną i szorstką, to znów gładką w innym fragmencie. Zauważyłam, że jedna gałąź była odcięta. Luna węszyła za wiewiórkami i ptakami.
Rano głaskałam skórę mojego lewego uda pijąc kawę. Jest jeszcze trochę opalona po lecie i ma małe rozjaśnione słońcem włoski, które kolorem przypominają kłosy pszenicy. Jeśli dotykam opuszkami tylko włosków, ale nie skóry, zachowując milimetr przestrzeni, dostaję gęsiej skórki.
Mało jest tak zmysłowych przyjemności, jak świeżo ogolone i nabalsamowane nogi i pościel zmieniona tego samego dnia. Zero okruszków, sierści, tylko gładkość i delikatny zapach świeżości.
W ten sposób można jeść, w ten sposób można głaskać psa, w ten sposób można rozmawiać z dzieckiem, w ten sposób można słuchać szumu liści, patrzeć w gwiazdy, śpiewać, brać prysznic.
Ten sposób nie kosztuje Cię nic, ciało masz nieustannie ze sobą, potrzebujesz tylko uważności i intencjonalności. I tak, możesz tak żyć solo i być aseksualna przez całe życie - to bez znaczania. Możesz też ten sposób życia wykorzystać jako podwalinę do dobrego seksu, bo uważność, rozluźnione ciało i receptywność są częścią przyjemności seksualnej i gotowości na nią.
Jeśli pokazuję w internecie ciało to nie jest manifest erotyczny. Moja sfera erotyczna jest prywatna. Natomiast w świecie funkcjonuję bardzo zmysłowo. To nie jest performatywne, to jest moje. To łączy moje ciało z moim duchem i pozwala mi nie siedzieć tylko w głowie. Dlatego jedna zmysłowa rzecz dziennie to element moich najważniejszych nawyków w rytmie dobowym.
Temat nieustannych napięć i opancerzenia się to był temat przewodni mojego życia. Chciałam to zmienić i to zrobiłam. Część tej drogi opisuję w mojej książce Miękko, więc jeśli poczułaś, że to coś o Tobie, możesz po nią sięgnąć i się w niej poprzeglądać.















Komentarze